„Drzwi do Nikąd” okazały się stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa, ale dla mnie ten projekt jest niespożytym źródłem inspiracji. Sądzę, że po odpowiednim zastosowaniu energii mogę przekształcić futrynę drzwi w pewnego rodzaju okno, które pozwoli podróżnikowi przebyć dystans z mojego warsztatu do jakiegoś odległego, ustalonego punktu, w jednym kroku. Aktualnie krok ten prowadzi do nagłego upadku, prosto na podwórze, ale z czasem będzie pokonywał przestrzenie, które wywołają zawrót w głowie. Z pewnością takie dzieło jest odległe o wiele lat, ale jeśli przetrwam tę zarazę, z pewnością odniosę sukces.