Dzień trzeci
Znalazłam dziś trupa na plaży, cały był w wodorostach i meduzach. Miał tak spuchnięty brzuch, że chyba by pękł, gdybym szturchnęła. Z rozdziawionej gęby uciekło mu kilka krabów. Pomyślałam, że mogę spróbować silnej magii. Takiej, do której trzeba kończyny lub dwóch. No to zabrałam jedną z jego nóg do domu. Nie trzymała się mocno.
Dzień piąty
Cholerny świat! Kwiat angeliki był ostry jak pełnomorski sztorm, ale czar i tak się zmarnował. Nie wiem czemu, noga była duża i soczysta.
Dzień ósmy
Ach! Wyśniłam, co poszło nie tak! Rozmoczona noga nie była ani trochę świeża i zepsuła magię. Następnym razem dogadam się z grabarzem i załatwię sobie ładnego, nowego trupa.