Billie,
nie znam Twojego adresu, dam więc ten list ulicznikowi, który zna okolicę, i miejmy nadzieję, że sobie poradzi.
Nie mamy powodów, żeby się lubić, ale Fennick darzył Cię sympatią, dlatego też piszę. Teraz on nie żyje i pomyślałam, że powinnaś o tym wiedzieć. To ta stara rana, pamiętasz? Nigdy się nie zagoiła. Próbowaliśmy wszelkich lekarstw i okładów.
Wiesz, co o tym myślę? Że być może szef go zranił. Może umyślnie, może nie. Wiesz, jak to wtedy było.
A swoją drogą, próbowałam znaleźć Wielkiego Majchra, ale nikt od lat o nim nie słyszał. Nie wiem, czy w ogóle żyje.
Tak czy inaczej, z szacunku do Fennicka nie zabiję Cię, jeśli Cię kiedyś zobaczę.
Katrina