Co za paskudny posterunek. Mało nie złamałem karku, próbując się tu dostać, a potem przez cały dzień Kapelusznicy walili do mnie jak do tarczy. Dziś rano widziałem jakąś babkę na dachu po drugiej stronie kanału i trochę mnie to martwi. Przysiągłbym, że patrzyła się prosto na mnie. Jak ona tam wlazła? Kapelusznicy teraz werbują kobiety? Tak czy inaczej, coś po sobie zostawiła. Z tej odległości trudno powiedzieć, co to, ale po zmierzchu spróbuję się tam przejść i zobaczyć. Muszę tylko uważać na ten pylon na dole. Skoro mają taki sprzęt, to znaczy, że mamy przerąbane. Szkoda, że Lizzy tu nie ma, ona by nas wyciągnęła z tego szamba.