Wersja 1
Kapitanie Ramirez,
drużyna zebrała się i postanowiła, wbrew pańskiemu rozkazowi, nie zdejmować ciała matrony. Powiesiła się już tydzień temu i kto wie, ile larw krwiogzów czyha na nas w środku. Była dobrą kobietą, ale to zbyt duże ryzyko. Nikt nam nie płaci za zajmowanie się zakażonymi ciałami.
Czemu nie poprosi pan diuka o przysłanie jednej z tych ekip od zadymiania gniazd? Z dnia na dzień krwiogzów przybywa. Wiem, że lekarze wykorzystują je do produkcji formuły Addermire. Nie mogliby zamiast tego opracować eliksiru na bazie szczurzych flaków? Łatwiej je hodować i istnieje mniejsza szansa, że ktoś zostanie zażądlony na śmierć przez rój odrażających insektów.
Wersja 2
Kapitanie Ramirez,
drużyna zebrała się i postanowiła, wbrew pańskiemu rozkazowi, nie zabijać psów laboratoryjnych. Wiem, że nie da się ich uratować i zginą mimo wszystko, ale nawet zbliżanie się do nich jest niebezpieczne. Poza tym co mielibyśmy zrobić z trupami? Jeszcze przed końcem kolejnej zmiany będą roić się od krwiogzów.
A skoro o tym mowa, to czy diuk nie mógłby przysłać jednej ze swoich ekip, by ograniczyła rozprzestrzenianie się krwiogzów? Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Wiem, że lekarze wykorzystują je do produkcji formuły Addermire. Nie mogliby zamiast tego opracować eliksiru na bazie myszy polnej? Z pewnością sprzedawałby się lepiej, gdyby miał na etykiecie śliczną myszkę zamiast ohydnego insekta.