O elektrycznym pocisku

Death of the Outsider

Jeanette,

pamiętasz te części ze starej ściany światła, które znaleźliśmy przy dokach? No to znalazłem sposób na ich wykorzystanie. Okazuje się, że był tam element zasilający. Wyciągnąłem go więc spośród tych wszystkich zardzewiałych cewek i mamy teraz wygodne zabawki do ogłuszania gości, którzy za bardzo się rozzuchwalą. Nazywam je elektrycznymi pociskami. Nie ma za co.

Widziałem już, jak niektórzy rzucają nimi w szczury, żeby nie właziły do magazynów, ale gryzonie sztywnieją przez to i ich mięso przestaje się nadawać do czegokolwiek. Nie można z nich nawet zrobić alkoholu. Lepiej używać tych rozbłysków na większych szkodnikach. Wiesz, co mam na myśli?

Jeszcze jedna rzecz: nie wolno dotykać czubka! I, na Odmieńca, pod żadnym pozorem go nie lizać! Chciałbym, żeby ta uwaga była zbędna, ale Lacie założyła się, że to zrobi, i trzeba było ją kilka godzin cucić. W dodatku nie ma teraz brwi (nie od prądu, po prostu ktoś jej je zgolił, gdy leżała nieprzytomna, ale powiedzieliśmy jej, że to przez porażenie).

Leon

Misje