Ostatnie zapiski lokatorki

Dishonored 2

Zeszłej nocy znów słyszałem te odgłosy. Ale nie otworzę kufra, dopóki on tam jest. Nie mogę nawet zmusić się, by spojrzeć. A powrót do mieszkania nie wchodzi w grę, bo zajęła je Najwyższa Straż.

Jedno lekkie popchnięcie. Szturchałam go mocniej setki razy. Ale uderzył się w głowę i uszło z niego życie. Co za pacan! Nie nadawał się do niczego już w dniu, w którym go poślubiłam.

Zaraz po tym, jak zginął, było nawet nieźle. Więcej żarcia dla mnie. Potem zaczęło cuchnąć. To w jego stylu – dręczyć mnie z zaświatów! No ale dobra, to był tylko smród.

Ale teraz te hałasy, których nie umiem wyjaśnić. Raz wydaje mi się, że to jego duch przybył, by się zemścić, a za chwilę jestem pewna, że to po prostu szczury robią sobie dom z jego truchła. Wczoraj krzyknęłam „cicho!”, ale hałas jeszcze bardziej się wzmógł, jakby trup miał zaraz wyskoczyć ze skrzyni.

Nie jestem pewna, ile jeszcze zniosę.

Misje