Drogi Banku Mikels,
Sam mówi, że dogadać się z wami nie idzie, ale spróbować trza. Nie robicie dobrze. Wyrzucać porządnych, pracowitych ludzi, jak my, na ulice, się nie godzi. Ja i Sammy mamy pięć gęb do wykarmienia, a dzieciak na krup choruje. Nie godzi się. O ilem zrozumiała z tego liściku, coście przysłali, mówicie, że nie spłacilim pożyczki tak szybko, jakeśmy mogli. Ale to kłamstwo! Sammy i ja odkładaliśmy jak najwięcej z tego, cośmy co tydzień na rynku zarobili. I nigdyśmy nie spóźnili się z zapłatą. Bank się pomylić musiał i tyle. Jeśli sprawdzicie nasze wpłaty, prawdę zobaczycie. Zapłacilim, co byliśmy winni. Mam nadzieję, że to naprawicie, nim zima przyjdzie. Od powietrza w kanałach dzieciak jeszcze gorzej kaszle.
Z poważaniem,
Bea