Winnow,
chcesz wiedzieć, co się stało z poprzednim właścicielem? Powiedział „koniec płacenia i już”, a my na to „dobra, nie ma sprawy” i daliśmy mu spokój. Tydzień później zapłaciliśmy jednemu z jego przyjaciół, żeby zabrał go na ryby.
Cały dzień spędzili na wodzie. Dobry dzień, brały jak szalone. Gdy wracali, koleżka dał mu list od nas i zwiał. Napisałem mu bez ogródek, że przez cały dzień jako przynęty używali kawałeczków jego matki.
Wyjce się nie cackają, gnido. Masz trzy dni.
Jake Modrogęby