10 dzień Miesiąca Deszczu
Znalazłam na ulicy martwą żeglarkę. Zaciągnęłam ją do zaułka, żeby sprawdzić, czy ma coś cennego. Nie wiem, co ją zabiło, ale na pewno nie złodzieje – kieszenie miała pełne pieniędzy i innego dobra. Najlepsze, że były tam dwa ładne kawałki kości wieloryba. Bardzo dokładnie unurzałam je w jej krwi, tak jak pokazywała mi matka, która robiła kiedyś przy mnie czarny kościany amulet.
12 dzień Miesiąca Deszczu
Wyciągnęłam czarny amulet i owinęłam go sobie wokół szyi, by wisiał mi między cyckami. Zaczęłam rzeźbić jedną z tych kości od żeglarki – chętnie poddaje się moim zabiegom. Zbyt chętnie. Rozmawiam więc z nią, uspokajam. „Bądź cierpliwa” – tak jej powtarzam.
13 dzień Miesiąca Deszczu
Gdy już kość się uspokoiła, wycięłam po jednej stronie klątwę, po drugiej zaś – słodką pokusę. Zajęło to kawał czasu. To dzięki amuletowi matki wszystko się udaje. Gdy pracowałam, kość zrobiła się ciepła i zaczęła śpiewać. Ta druga kość to coś bardzo wyjątkowego. Jest mocna. Szef gangu albo przemytnik sporo za nią zapłacą.
15 dzień Miesiąca Deszczu
Mój amulecik jest już gotowy. Upoi szulera szczęściem, zapewni ciągłe wygrane. Ale każda noc spędzona przy kartach ma swoją cenę – oczy będą mętnieć coraz bardziej, aż ugotują się jak jajka.