[Urywek dziennika podróży]
Urodzony i wychowany w Gristolu, spędziłem okres kształtowania się mojej osobowości w naszych mniejszych miastach, zanim osiedliłem się we wspaniałym Dunwall. Tu, w mieście stołecznym, nauczyłem się doceniać rzeczy w lepszym guście. Gdy pojawiła się okazja udokumentowania moich podróży na Serkonos, Tyvię i wreszcie na Morley, porzuciłem posadę sprzedawcy u świętej pamięci Lorda Estermonta.
Być może, jak tak wielu w Dunwall, cierpię na skutek zbytniego przesiąknięcia kulturą, ale Morley wydało mi się rozczarowujące.
W toku tego dziennika wyjaśnię, dlaczego uznałem Festiwal Mieszadeł za nużący, pomimo wielkich sztandarów, bosych stóp i czerwonych szat. I dlaczego ich słynny ozór wołu w galarecie to coś, o czym będę usiłował zapomnieć przez wiele następnych lat.